Tak, tak, dziś wcześnie wstałam i razem z moją przyjaciółką Pauliną poszłyśmy o 7:20 do „Świata Książki”. Oczywiście kolejka juz była spora, ale pocieszałyśmy się, że za nami było o wiele więcej ludzi. Przegadałyśmy ten czas do 7:50 i o tej godzinie, zaczęli sprzedawać książki. Jak wychodziłuśmy z księgarni, śmiałyśmy się z tych co jeszcze stali w ogonku do kasy (no, może to jednak było trochę głupie). Potem pojechałam z Paulą do niej do domu i tam gadałyśmy i czytałyśmy, co chwilę wydając okrzyki grozy albo chrząknięcia(no, jak to w naszym przypadku bywa). Niestey, musiałam jechać do domu na obiad i umówiłyśmy się na unny dzień ferii. Jak przyjechałam do domu to od razu zabrałam się za czytanie. Jak przy każdej tej książce ogarnęła mnie taka passa, że czytałam aż do 20:00. Ale i tak przedemną jeszcze sporo. A zawsze kiedy czytam po raz pierwszy książkę z tego cyklu ogarnia mnie takie fajne uczucie, jakbym tam była i uczestniczyła w tych wydarzeniach… W każdym razie, chyba mam manię na tym punkcie. Chociąż nie tylko na tym.
Jutro muszę się zabrać na odrabianie lekcji. Ale nam dowalili w te ferie! Na grosz serca ci nauczyciele nie mają. Ok. nie bedę juz więcej pisać, tylko zabieram się za lekturę. Pa!