Pisze w koncu te notke, bo inaczej nigdy jej nie dodam:P U mnie jakos leci, po staremu: dalej na widok Woomenka zaczynam sie brechtac, matma i fiza to najgorsze przedmioty(wogle ścisle), niektore osoóbki z mojej klsay dalej sa puchate, różowe i bezmozgie… Poza tym to nic ciekawego sie nie dzialo… Paulina mnie meczyla o notke to pisze… Nom, zostalam przyboczna(jak ktos chce wiedziec co to takiego, niech pisze w komentach), Magda miala urodzinki… A w czwartek chyba jade do Niemiec… Wogle to juz jest 21:20 a zaczelam pisac notke o 20:00… Tak to jest jak sie rozmawia z Paulina:) Ehh, ciekawe czy jest cos zadane? Oby nie duzo, bo jeszcze nie patrzalam… Co wy na to zeby dac tutaj swoje opowiadanko? Paulina, co ty na to? Piszcie ludzie w komentarzach:))) Ale uprzedzam ze to taki glupi ff wzorowany na Henrym Portierze, ale sadze ze oryginalny(czyli ze zadna dalsza czesc HP, zadne nastepne cudowne dziecko w Hogwarcie:PPP). Po prostu: jak magia moze zmienic czyjes zycie:)
Ps.: Sciagnelam sobie muzyczke: Amerika, LP i Gwea Stefani…:) Taka glupotka a cieszy:) Na razie, ja lece do lekcji!!! Pozdrawiam moich wszystkich przyjaciol, kumpli i kolezanki orz kolegow z netu:D