Jak może już niektórzy wiedzą bądź nie, dzisiaj wypadają pierwsze „urodziny” mojego kochanego blożka. Mnie samej jest trudno uwierzyć, że juz cały rok minął, odkąd wysłałam tego sms-a za 7zł i założyłam bloga… Być może większość nie ma pojęcia, od czego pochodzi jego nazwa. Dzisiaj więc wytłumaczę krótko, dlaczego właśnie tonks-to-ja.
Stronę założyłam dokładnie 28 stycznia 2004 roku, więc 3 dni przed premierą książki… Tak, wiecie chyba jakiej? :) No właśnie. Więc wcześniej czytałam tłumaczenia owej książki w internecie na język polski i natknęłam się na młodą, miłą osóbkę – Tonks. Sopodobała mi się ta nowa bohaterka książki i uznałam, że będzie pasować do nazwy bloga: Tonks-to-ja. Niby bez sensu, ale…
Nie żałuję, że założyłam ten pamiętnik. Mogę dzisiaj spojrzeć z dystansem na przeszłość. Inaczej wtedy się patrzało na niektóre rzeczy… O wiele inaczej. Jakaś część mojej przeszłości została spisana, na jakiś czas oczywiście(czyt. dopóki serwisu blog.pl nie ogarnie wirus który zeżre wszystkie informacje:)) niektóre wspomnienia pójdą w zapomnienie, a niektórych nigdy przed wami nie wyjawię:)
Powracając do teraźniejszości – właśnie przed chwilą oderwałam się od lektury fascynującej książki – „Kod Leonarda da Vinci”. Jej autor – Dan Brown, który jest uważany przeze mnie za niewątpliwego mistrza w swoim gatunku, stworzył tak spaniałe połączenie tajemnicy, intrygi, zagadki otaczającego nas świata i Bóg jeden wie czego jeszcze, że książkę można przeczytać praktycznie jednym tchem. Naprawdę. Polecam.
Na zakończenie jeszcze jedna informacja ode mnie. Właśnie zajmuję się pisaniem pracy na konkurs „Mali zesłańcy”. Jeśli ktoś miałby w posiadaniu jakieś CIEKAWE informacje na temat wywozów dzieci na Syberię podczas II wojny światowej – proszę do mnie na gg(6161206) lub maila(agatka.7@wp.pl). Za pomoc byłabym bardzo wdzięczna, bo sama posiadam na ten temat tylko dziennik pewnej pani, która była wywieziona w głąb Rosji z rodziną, ale i to jest dużo dla mnie. To na tyle. Następna notka będzie, jak mi się zachce coś napisać:)