Staruszek kończy dzisiaj 4 (słownie: cztery) lata. Razem przeżyliśmy tyle wspaniałych chwil, tylu świetnych ludzi się przez niego przewinęło (kontakt utrzymuję z dwójką, ale cóż… czas robi swoje), nie wspominając już o tym, że to miejsce jest największym nagromadzeniem najbzdurniejszych bzdur, jakie tylko mogą nastolatce (czytaj: szalonej trzynastce) przyjść do głowy. Ahh, napływ wspomnień. Chwila na oddech i klik!

Dodano.