Tralalala

takie tam.

No co? Ze w tym tygodniu mam 3 sprawdziany(Boze, ile slowek!!!!!) i mnostwo nauki:P A, no tak, moge napisac o wycieczce, tez fakt… Ale bedzie szybko:PPP (no i kto sie uczy bioli, no kto??)
EEe.. To wyjechalismy w piatek po lekcjach(ehem, dziewczynki szpanowaly radyjkiem O.O). Przez cala podroz sluchalam wiec z Marta Linkin Parka na wolkmanie(przesluchalismy cale 2 kasetki, Marta, podobalo siem:)). A ze bylismy jusz rok temu w tym samym miejscu, widok naszego osrodka(jesczze bardziej zrujnowanego przez ten rok) niezbyt nas ucieszyl. Na otrzesinach bylo spoko – biedne dzieciaczki:DDD Pan DżejDżej(nasz wychowawca), powiedzial ze troche przesadzilismy, ale kto go tam sluchal…
Wieczorem byla dyska(jak co roku). No zabawa byla EXTRIME, do 11:))) Tylko zastralismy zamkniety osrodek na 4 spusty,bo pol klasy poszlo se nad morze:P No to my z Goska tesz ruszamy, ale ze bylo ciemno i pewnie Kosecki w krzakach czatowal(Kosecki – psychopata mordujacy harcerzy i cywilow). Ale jak jusz tamci przyszli i bylismy w 5, to smialo zium… Piekne byly gwiazdki:***** I jak duzo… Na gorze gwiazdki, a na dole morze… Slicznie:*
Eee, wiec przez niektorych juz znany epilog, ze wyjezdzajac zostawilam komoreczke w szfeczce:) No co, Pan Komórek tez musi miec wakacje, a co wy mysleliscie kanibale jedne! No, to pan Komórek przyjezdza jutro czy tam pojutrze, wi9ec na razie niepiszcie, bo i tak nie odpisze! I co by tam… Aha, jak ktos jesczze nie zna to jest taka strona(ojojoj… linki nmaja juz ze sto lat ale nic nie mowie:))) sie SKROBAK nazywa:) Tam sa rozne takie smieszne komiksy z udzialem sexy szczurka:) Polecone:) Wiec, ja juz uciekam, postaram sie czesciej pisac, ale jak juz mowilam nie wiem czy to wypali.
***

Cos mi sie ostatnio pisac nie chcialo..(nie bijcie!) NO bo wiecie: szkola sie zaczela(niestety), uczyc sie trzeba!…(niestety) i wogle tak jakos glupio. W piatek byc moze wyjedzam na otrzesiny(bedziemy tortu… znaczy kocic pierwszakow:)) Na przerwach leci muzyczka(ostanio 3 razy pod rzad lecialy ozony a w piatek caly dzien punk) co mnie troche pociesza, ale z pewnoscia przed maturami przestanie:PPP Normalnie to weekendy spedzam przed kompem(niby to lekcje odrabiajac:)) i slucham w kolko nirvanke, lp, aerosithow i jeszcze pare dobrych kawalkow:DDD Wogle ostanio doszlam do wniasku ze bez muzyki to bym ZYC nie mogla.
Jeszcze do tematu: czy ktos moze kiedys sluchal Nightich? Jak tak prosze o opis.
Aha, jeszcze co do naszego Portiera… Ostanio znalazlam strone z super rysunkami do HP, kto sie tym interesuje to oto link:
1 oraz 2 przy czym prosze nie zwracac uwagi na ”
sugestie autorki dotyczace postaci Rona i Hermiony, jakoby… No, mniejsza z tym:)
Tak poza tym… To juz sobie pare miesiecy obiecywalam ze sie zajme na powaznie grafika na bloga… Ale moje tytulow”lenistwo”… Jakby znalazl sie ktos zyczliwy kto by mi pomog rzwiklac znaczenia pojedynczych czesci kodow html… Prosze o kontakt na gg(ale cvzy jest ktos taki kto sie na tym wszystkim zna..??).
Dobra to jeszcze jedno ogloszenie parafialne(wiem, ze nie lubicie dlugich notek mojego autorstawa..) O kurcze! Zapomnialam juz… Eee…y… nie no jednak wydalo sie – mam skleroze:((((
No coz, jakby mi sie przypomialo to dopisze(moze). I… sami wiecie kogo pozdrawiam:) Na razie kochani!
Ps.: Postaram sie troche czesciej pisac te notki ale nic nie obiecuje:)
PsPs.: Skombinowalam muzę – nie wiem czy wam sie spodoba(odbior niezbyt dobry…), ale doszlam do wniasku ze niezle pasuje do calosci. Jak naprawde wam sie nie spodoba: No Problem, zmienie;)

… ze wzgledu na usilne prosby moich fanow, znaczy…eee…czytelnikow:) Wiec przyjechalam juz na dobre, ale ze wakacji niewiele zostalo, wiec trzeba korzystac ile sie da:) Wiec relacje z zycia Agatki zaczac czas:)
Tydzien temu bylam w kinie na Spider-manie2. Film byl – co tu duzo gadac – fenomenalny! Biedny Peter Parker, nie mogacy poradzic sobie ze soim przeznaczeniem i uczuciem… Ale na szczescie Mary Jane znowu do niego wrocila:) WEdlug mnie najlepszy film tego lata:))) JA CHCE JESZCZE RAZ:D
A tak poza tym… to te wakacje byly chyba najnudniejszymi w moim zyciu:/ Po pierwsze: niecierpliwie czekalam przez miesiac na oboz, na ktorym sie nieco zawiodlam (wiem ze nie bylo tak zle, ale nie bylo najlepiej…), potem 3 tygodnie w durnym szpitalu… A teraz tylko zostalo mi chodzenie do kin (w tym miesiacu juz 4 razy bylam:/). No coz, co do szkoly… To tesknie chyba tylko jednynie za moimi 4 kolezankami i pewnym licealista…(wtajemniczeni rozumieja). Nastepny watek: wyglad bloga, na ktorego nie zwracam jakis czas uwagi…(miedzy innymi dlatego bo ulepszam bloga mojej słiiiit…eee…kolezanki:)) i notki – no coz, z tym nic nie zrobie, jestem jaka jestem(ehh… glupie skojarzenia:P) i nikt tego nie zmieni. A stereotypow sie trzymac nie zamierzam!

Wiec jeszcze tydzien bede przebywac w szpitalu… Nie, nie, nic mi sie nie stalo! Tylko sie rehabilituje na plecki:))) Jestem w pokoju z calkiem niezlym towarzystwem, tylko sek w tym, ze najlepsze osoby juz zdązyly powyjezdzac i niewiele zostalo… Z innej beczki: to za 2 tygodnie juz poczatek roku!!! Ja nie chce!!! Za szybko w tym roku przelecialy te wakacje, nie zdarzylam sie wyszalec, odpoczac do konca, bo wciaz nie bylo mnie w domu, gdzies wyjezdzalam… No i byl oboz! A nastepny dopiero za rok…
Ostatnio sie wzielam za czytanie pewnej ksiazki…”Ostatni wladca pierscienia”…Nie wiem co o niej sadzic… Niby taka parodia wp…nie, zaraz… Wedlug tego Yeskova to(cyt)
Profesor J.R.R.Tolkien znal tylko jedna strone medalu – zupelnie nie tak bylo, nie tak. Jak wiec bylo naprawde? Moze wlasnie tak, jak opowiadane jest w historii ostatniego Wladcy Pierscienia? I w ogole – jak wygladalaby hisoria Pierscienia Wladzy, gdyby opowiedzieli ja nie zwyciezcy, ale zwyciezeni? Czy naprawde rozklad sie Dobra i Zla w najwiekszej z wojen Srodziemia nie mogl byc zmieniony? Wszyscy znamy opiowiesc tych ktorzy wygrali – poslychajmy rowniez tych, ktorzy przegrali…
Tak wiec sie to zapowiada, ale to jeszcze nic w porownaniu z trescia…
No nic, nie bede sie rozwlekac nad tym, bo nie wszystkich to interesuje… Niedlugo bede sie szla pakowac, wiec zegnam sie z wami. Zycze wam milych ostatnich 16 dni wakacji!

Wiec wrocilam!!!! Wiem, wiem ze sie cieszycie z mojego powrotu:DDD Wlasciwie to przybylam 2 dni temu, ale przez moje wrodzone lenistwo nie chcialo mi sie zbytnio pisac… No coz…znowu ruszam w swiat w poniedzialek, na szczescie nie tak daleki, tylko 1 godzinke autobusem (jeszcze nie wiem jakim) do Zdrojow w celu ktore znaja nieliczne osoby… To moze teraz cos o obozie…
Dzialo sie zbyt duzo zeby to tu opowiedziec i jednoczesnie was nie zanudzic… Wiec powiem tylko pobieznie najwazniejsze rzeczy…
Wyjazd odbyl sie 12 lipca na dworcu w Szczecinie dokladnie o godzinie 22:45(chyba).W pociagu wiadomo jakie rzeczy sie dzieja(yhm:))) Ogolnie mowiac – zwariowanko bylo:DDD No ale w jakis niezrozumialy sposob udalo mi sie zasnac:) Raniutko mielismy przesiadke w Katowicach i autokarami prosciutko pojechalismy do naszej bazy w Ustroniu Lipowcu. Nie mowie- ladnie tam bylo: kibelki(niestety, nie zawsze sie trafiaja…), dzialajace prysznice, stolowka pod nosem (no, nie trzeba bylo na zarcie kilometr chodzic:)) Namioty troche niewygodne, ale dalo sie przezyc(jeeee, nieprzemakaly i nie robily sie potoczki na ziemi:DDD)
wiec 1 dnia na obozie byla zaplanowana pionerka,czyli-wykonywanie mebelkow i innych takich rzeczy z drewna, srobek i sznurkow. A ze prawie wszystko juz tam bylo to pionerka sie zwezila tylko do robienia totemu(tlumaczenie: tzw.”reklama” osob mieszkajacych w namiocie, jakas nazwa np.”Babuszki Wikinguszki”:)))Wiadomo-aby cokolwiek zrobic potrzebne bylo drewienko-poszlyam wiec z moimi wspolokatorkami z namiotu(Gosia,Kasia i Pysia) do lasku po tenze szlachetny material. Szukalysmy i zaszlysmy az do Wisly, w ktorej poblizu znalezlismy poziomki(po ktorych mnie bolal brzuch:PPP). Wiec do obozu wrocilysmy bez drewna:PPP Wieczorem odbylo sie ognisko obozu, niestety, nie takie prawdziwe, bo rozpadal sie deszcz i musielismy sie zadowolic kilkoma swieczkami na stolowce:))) Nastepnego dnia po sniadanku bylo sprawdzanie porzadkow – nasz chyba najgorszy problem(nasz, czyli moj, Gosi, Pyski i Kaski). Oczywiscie oberwalismy po pilocie, co zdarzalo sie bardzo czesto podczas tego obozu:PPP(pilot- rozwalenie koca,materaca, spiwora i przescieradla na kanadyjce[kanadyjka-drewniane, rokladane lozko,na ktorym harcerze spia na obozach, swoja droga-nawet wygodne])Dzis tez mialam pierwsza na tym obozie warte-pilnowalam wejscia do obozu. Noc ciekawego sie nie zdarzylo- ludzie wychodzili do lasu po drewno, albo na gry terenowe. Przynajmniej nie przydarzyla mi sie taka przygoda jak moim kolezankom tydzien pozniej – skini niezle je nastraszyli…
Troche sie rozpisalam wiec teraz sprobuje szybciej, a jak komus sie nie chce do konca czytac to niech przejdzie do komenarzy(aaa, wy leniuchy!!!).
15 nasza druzyna miala sluzbe, czyli-sprzatanie obozu, kuchni, kiblow, warty itp…Paskudna sprawa… Ale byla tez gra terenowa, na ktorej Goska zaintonowala nowy trend: POGO!(czyli nagle przewalanie sie na jakas osobe i probowanie ja powalic na ziemie uderzeniem w bok:DDD Poproboje sobie w szkole:))Wieczorem(co jak widac okazuje sie tez najlepsza pora dnia:)) odbyly sie spiewanki:))) no, chyba jusz nie trzeba tlumaczyc… 16 wędrowka, czyli nuzace wchodzenie na jakas gore…i potem znowu schodzenie…Skutkie czego mialam tylko odciski na pietach i nie moglam przez pare dni chodzic w moich slicznych glanach:( Tego wieczora bylo plasowisko (harcerze tyez lubia sie bawic:D) przez ktorego wiekszosc bawialismy sie w „zrobmy kolka 2″(jusz,jusz,tlumaczenie-zabawa polega na tym, ze w jednym kolku jest drugie i oba kreca sie w przeciwna strone, spiewajac sobie pewna charakterystyczna piosenke… Kiedy zabrzmi 1,2,3! osoby z wewnetrznego kolka sie odwracaja i caluja osobe, ktroa znajduje sie naprzeciw niej…jesli potraficie sobie to wyobrazic…). Wiec te wieczor uplynal…Faaaajnie:)
17 odbyla sie wycieczka do sztolni czyli podziemnego tunelu zalanego czesciowo woda, ktory mozna bylo zwiedzac lodkami a potem do dawnej kopalni srebra…Hmm…przynajmniej sie nie nudzilismy:))) I doszlam do wniasku, ze ci Ślazacy tak fajowo gadaja…
Ok,ok…wiem ze to troche dlugo trwa… Wiec potem odbyla sie jeszcze jedna wycieczka, tym razem 2-dniowa, wiec wedrowalismy caly dzien, wracalismy na baze i znowu chodzilismy caly dzien. Byla wiec podroz kolejka linowa i rozne takie… Na obozie bylo tez cos takiego jak Lesny Czlowiek(wypuszczaja cie do lasu na kilka godzin bez jedzenia, masz sobie zbudowac chatke z galezi i nikt nie ma cie zobaczyc…) Przynajmniej sie spokojniue z zastepem wykapalismy w Wisle…Gdyby tylko nagle nie nadleciala burza z piorunami…Mowie wam…to bylo niesamowite…Niec tak przez las, kiedy wokol ciebie leca strugi deszczu i wydaje sie, ze zaraz walnie w ciebie piorun. No ale przezylismy…
Pod koniec obozu dostalysmy alarm polgospodarczy(pakujecie sie dziewczyny i z plecakami biegac po placu apelowym!). No, milo to moze nie bylo, ale chyba zasluzylysmy… Zadziwiajaco duzo obob trafilo tez do izolatki z czestymi wymiotami… Hmmm…czyzby to pyszne jedzonko? No i jeszcze dzien przed wyjazdem byla wycieczka na basenik… Poziom nie taki jak na lagunie, ale nie ma co nazekac w takiej miescinie… Ogolnie podsumowujac: to byl moj drugi oboz, ale uwazam, ze pierwszy byl lepszy- nie ze jakies cud warunki, ale inna atmosfera i towarzystwo, a chyba to sie bardziej liczy jednak… Bo mozesz byc na jakis super exkluzywnych wyspach, ale i tak nie bedziesz sie czuc dobrze wsrod glupich snobow… No ale oboz to oboz – musi byc fajnie.
No i nie opowiedzialam wszystkiego, co moglam sie spodziewac,… Watpie by ktokolwiek to przeczytal do konca… Nawet sama bym tego nie zrobila… A moze zamieszcze kiedys slownik wyrazen harcerskich?? Hehe:))) Zart…
Pozdrawiam was kochani moi, przybywam za weekend i cos wam naskrobie!!! Bywajcie!!! Jeszcze raz pozdrawiam czytelnikow mojego bloga!!!

A wiec bedzie to moja notka pozegnalna:) Wjezdzam, ale na szczescie nie na zawsze, ale tylko na 2 tygodnie i jeden dzien. Nie tesknijcie za mna! Wszelkie uwagi, zyczenia, skargi, pochwaly i inne wiadomosci prosze kierowac w komentarzach pod tą nottką. A teraz mowie wam – zegnajcie!!!

Pozdrawiam: Martynke, Rovenke, Hanie, Ale, Makoto, Neki, Marte, Paulinke:*, Arwene i wszystkie kolezanki Martynki ktore to czytaja:) No, chyba jusz wszyskich wymienilam:))) Wiec moge jechac sobie spokojnie:) Bywajcie i oby wam sloneczka nie zabraklo!!!

Wyjezdzam oczywiscie:))) Wreszcie bede sie mogla troche rozruszac (byle nie za bardzo:D) i pooddychac swiezotkim powietrzem:) Tylko zeby nie ta wedroffka! Z Martyna robilismy ja ogolnie chyba z tydzien:P Az wreszcie sie okazalo, ze 1 centymetr na mapie to nie 10 kilometroff, ale 1:))) I jakos jednak dojdziemy do tego zamku:))) Potem bylismy na pucharze Strong-menow na Walach Chrobrego. Ale nic tam ciekawego nie robili: ciagneli jakas ciezarofke na zmiane i tyle:P A na dodatek potem sie grad rozpadal… Jusz sie nie moge doczekac, bo tesz taki oboz to sie zdarza tylko raz na rok(dla nie poinformowanych przypominam ze jade na oboz harcerski do Ustronia:)) Rok temu zabralysmy z kolezankami na oboz myszke laciata, ale druzynowa nie byla tym zachwycona:))) Takze w tym roku jusz nic TAKIEGO nie bierzemy:) Tak sie zastanawiam, czy oby nie pisze bez sensu… Yhym…nom, a czy ja kiedykolwiek pisze z sensem??:DDD
Na razie nic jusz wiecej nie mam do powiedzenia:) Zeganm sie wiec, byc moze na ponad 2 tygodnie z wami:))) Papatki i obyscie mieli milutki somer!!!! :***

Zmenilam szablon, ale TO JUSZ OSTATNI RAZ!!!! Nie obchodzi mnie, ze nie lubicie rocka, Linkin Parku i mnie: teraz i tak mnie nie przekonacie na zmiany… No to na tyle tych grozb, a teraz moze opowiem, co sie stalo od piatku, czyli od rozdania swiadectw…(przyzwyczajcie sie na takie cofanie w czesie, poniewaz jestem zbyt leniwa, by pisac notki za kazdym razem kiedy cos sie stanie:P).
Wiec… pewna pani postawila nam lody w Galaxy (pycha!!! Tiramisu:)))) oczywiscie za nasze kalsowe pieniadze(przypominam, ze to jest po rozdaniu swiadectw). O godzinie 18:40, spotkalam sie zPaulinka i moja siostra:P przy wejsci do Multikina i o 19:00 zaczal sie maraton wladcy pierscieni!!! W koncu:))) (maratonik skladal sie z 3 czesci WP, w tym 2 rezyserskich, czyli trwajacych prawie po 5 godzin;))) Moje wrazenia: FILM BYL COOL A NAJLEPSZY BYL KOFFANY LEGOLASIK, choc Aragorn tesz nie byl taki zly… To tyle o aktorach. Moja ulubiona scena: Gimli do Legolaska: ” No, ale ten sie liczy jako jeden:DDD” Hehe… szkoda, ze siem tak smutno skonczylo..:((( Tak dla informacji to ja pierwszy raz WP ogladalam i dochodze do wniasku, ze to na razie my the best film:DDD Wiem, ze mam skap, ale…
Wiec do domku wrocilam o 6:30 i od razu do lozeczka sie rzucilam:DDD I sobie lezalam do 14:00 :DDD Nom…:))) Ja chce jeszcze raz!
Te pierwsze dni wakacji – to wcale nie sa takie jak powinny… Wlasciwie to ja prawie wakacji nie czuje… Slanca nie ma, pogoda zla, ludzie siedza w domu… Wiec nie dziw, ze jusz sie doczekac nie moge my oboziku:) Ale to jeszcze 2 tygodnie… Albo tylko 2 tygodnie… W kazdym razie nie mam co robic i oglaszam mini konkursik: CO MA AGATKA ROBIC CIEKAWEGO W TE WAKACJE?? Na autoroff najlepszych pomysloff czekaja nagrody, jeszcze nie wiem jakie, ale cos chyba wymysle…
Nom, troszke sie rozpisalam, ale przynajmniej nie bedziecie sie nudzic(mam taka nadzieje…). Na koniec dam moze linka do strony, gdzie sa zdjecia z moim pieknym Legolaskiem i innymi (nie, nie kocham sie w Orlando:)))
Wiec To jest link a ja was zegnam goroco i zycze, zeby wam sloneczko przygrzalo:DDD

Uhh… wlasnie jestem wkurzona bo skasowalo mi cala notke:/// No coz… Sprobuje jeszcze raz odtworzyc to co napisalam…Wiec: sorrka, ze nie nie bylo tak dlugo, ale cos mi si nie chcialo pisac:PPP A w sobotke bylam na kregliekAach (wreeeeeeeeeeszcie:))) razem z moja psiapsiolka, Paulinka:))) Fajnie bylo, tylko wciaz mi spychalo kulke na bok:PPP A jeszcze lepsze to bylo to, ze Paulinka ubudzila sobie swa sliczna, rozowiatka bluzeczke i musialam jechac z nia do domu ja przebrac:DDD Potem poszlysmy na rajdzik(nic ciekawego….). No a dzisiaj siedzialam z kolezanka na przerwie i opodszedl do nas…Woomen!!!!!!! Nawet na m czesc powiedzial…(tak dla informacji to „woomen” to jest taki koles, z ktorego sobie jaja robimy:))) Jersli chcecie uslyszec historie woomena, to powiedzcie w kometach, jesli nie chcecie- i tak wam ja opowiem:))) Nota miala byc dluzsza, ale niestety sie siepiesze(pilne sprawy rodzinne) wiec koncze. ALIBEDERCI!!!!(jakolwiek by siem to pisalo:))))

Nom, jesli jusz sie pokazalam, to wypadaloby cos napisac… Niestety ni mam teraz za dobrego humorku, wiec notkas bedzie w tonacji czarno-szarej… Ale… dobra, nie bede jusz wiecej narzekac:P Wiec: wczoraj bylam z moja przyjaciolka Paulina, o czym ona bobrze wie, jesli nie ma zacmienia pamieci… No wiec rozmawialysmy sobie o chlopakach, a raczej osobach plci meskiej, ktore „zakochane”(yhm) dziewczyny nazywaja swoimi chlopakami… Bo czy tak naprawde taka nastolatka, wie co to milosc… Nie sadze… Oprocz tego wciaz chcialam zaczepic moja kolezanke Tereska, ktora zauwazylam przy stoliku z jakims malomownym chlopakiem… musze sie jej spytac co tam z nim robila:P Wlasnie stad wzielysmy temat:D Nom, oczywiscie zajadalysmy siem tesz lodami, a konkretnij shejkami:) No a dzisiaj widzialam sie i z Paula i z Marta w parku kasprowicza… takie klasowe spotkanie. Ale i tak nie chce siem nic robic, kiedy za oknem pada deszcz, w reku nie ma zadnej ciekawej ksiazki, a wszystko wydaje siem przerazliwie nudne. Nawet jusz nie wiem po co to pisze… I tak nikt procz 2 osob tego nie przeczyta, a przecioez doskonale wiedza o tych faktach…Ehh…


  • RSS